Z Legii akademickiej do korpusu podoficerów zawodowych

Legia akademicka (LA) to inicjatywa, której idea ma na celu ciągły napływ przeszkolonej rezerwy, której zasoby od zawieszenia służby zasadniczej przestały być zasilane. Tylko taki cel widzę w tym projekcie i oczywiście pochwalam takie przedsięwzięcia, bo przecież potrzebujemy wyszkolonych rezerw. Tak też możemy przeczytać w oficjalnych materiałach MON:

Ministerstwo Obrony Narodowej ocenia, że studenci przygotowani w ramach programu Legia Akademicka przyczynią się do wzmocnienia systemu obronnego poprzez systematyczną odbudowę stanów rezerw osobowych Sił Zbrojnych RP, a także zasilając tworzące się Wojska Obrony Terytorialnej.”   Źródło

Okazało się jednak, że zdarzają się takie przypadki, iż osoby, które ukończyły przeszkolenie w ramach LA zostają powoływane do zawodowej służby wojskowej. O ile w przypadku korpusu szeregowych zawodowych nie widzę większego problemu, to powoływanie rezerwistów po takim wakacyjnym kursie jest, moim zdaniem, nie do przyjęcia. Uważam, że taki kurs jest niewystarczający do wyszkolenia podoficera zawodowego, a co więcej, nie jest to przecież celem tego kursu.

Departament kadr MON nie widzi problemu:

Z kolei powoływanie żołnierzy rezerwy do zawodowej służby wojskowej (a w tej grupie znajdują się także absolwenci programu Legia Akademicka) mieści się w kategorii fakultatywnych powołań do zawodowej służby wojskowej. Tryb fakultatywnego powoływania do służby zawodowej należy przede wszystkim rozpatrywać w kontekście art. 9 ust. 2 ustawy, uzależniającego powołanie od istnienia potrzeb Sił Zbrojnych RP.”  Źródło

a nawet „zwala winę” na dowódców jednostek:

„Podkreślenia wymaga fakt, że o istnieniu potrzeb Sił Zbrojnych RP, a tym samym o możliwości powołania do zawodowej służby wojskowej, decydują właściwe organy (np. dowódcy jednostek wojskowych), posiadające kompetencje zgodnie z art. 10 ww. ustawy, a nie subiektywne przekonanie osób zainteresowanych pełnieniem zawodowej służby wojskowej. Stąd kluczowa jest rola właściwych dowódców oceniających wnioski o powołanie do zawodowej służby wojskowej (każde wystąpienie jest rozpatrywane indywidualnie pod kątem istnienia potrzeb Sił Zbrojnych RP, w tym przypadku rozumianych zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 2 lit. a – jako celowość powołania do zawodowej służby wojskowej). Przy ocenie poszczególnych wniosków bierze się także pod uwagę kwalifikacje zawodowe osoby zainteresowanej, dostępność wakujących stanowisk służbowych oraz kwalifikacje wymagane na danym stanowisku służbowym.”   

Zastosowano tu więc zasadę: „co nie jest zabronione, to jest dozwolone”.

Moim zdaniem, takie przyzwolenie wynika z jednego – świadomość możliwości wstąpienia do zawodowej służby wojskowej po zakończeniu szkolenia jest największym motywatorem dla studentów, którzy zamiast w wakacje biegać po plaży, ganiają codziennie rano zaprawę.

Zdaję sobie sprawę, że część tych osób robi to naprawdę ze szlachetnych pobudek i co do tego nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Ale jestem ciekaw, co by było, gdyby w publikacjach informacyjnych, dotyczących szkolenia w ramach tego programu znalazła się klauzula, że nie ma możliwości wstąpienia do korpusu podoficerów zawodowych po takiej formie przeszkolenia? Czy nadal program cieszyłby się takim zainteresowaniem? Szczerze wątpię.

Nie znam skali tego procederu i pewnie się nie dowiem, ale wiem, że nawet jednostkowe przypadki wpływają negatywnie na morale szeregowych zawodowych, którzy nie mają takiego luksusu, żeby po 21 dniach czy nawet 42 szkolenia zostać podoficerami. Wcale się im nie dziwię. Dziwię się natomiast wspomnianym dowódcom, że zgadzają się na przyjęcie do swoich jednostek, na etaty podoficerów młodszych, absolwentów programu Legii Akademickiej.

Pozwolę sobie też przytoczyć część korespondencji jednego z moich czytelników, którego zapytałem o wrażenia ze szkolenia jakie odbył w ramach modułu podoficerskiego:

Niestety na czym się bardzo zawiodłem, to podczas egzaminu, egzaminatorzy przepychali i pomagali jak tylko się da, żeby każdy ukończył go z oceną pozytywną. Zawiodłem się, bo wielu chłopaków ( w tym także ja) sporo się przygotowywaliśmy i dużo ćwiczyliśmy, żeby wyrabiać się w czasie, czy powtórzyć wszystkie wiadomości. Doprowadziło to do tego, że osoby, które miały totalnie wywalone i otwarcie wspominały, że przyszli tu głównie ze względu na pieniądze zostały zrównane z nami. Pewnie jakiś odgórny nakaz, wielu kapralom też się to nie podobało.”

Kogo my tu oszukujemy? Po co takie egzaminy? Ktoś się bał, że za dużo osób nie zda i będzie się trzeba tłumaczyć? Po co się wychylać? Takie podejście nie jest dobre do budowania silniejszego korpusu podoficerów. Politycy tego nie rozumieją a oficerów to nie obchodzi, albo odwrotnie. W konsekwencji podoficerami stają się osoby, które nie zostały do tej roli odpowiednio przygotowane. W jednostce wojskowej, noszą jednak taki sam mundur jak inni kaprale, którzy kilka dobrych lat wcześniej byli szeregowymi, mają takie same obowiązki i takie samo uposażenie.

Jak znaleźć rozwiązanie tego problemu?  Czy nie można takich  osób wyznaczać na podoficerów w Wojskach Obrony Terytorialnej w ramach TSW i niech tam przez 3 lata się sprawdzą? Wtedy można by pomyśleć o powołaniu ich do zawodowej służby wojskowej. Czy dowódcom jednostek brakuje już absolwentów szkół podoficerskich?

Kiedy w końcu skończą się pytania typu jak najszybciej (najłatwiej) zostać podoficerem z ominięciem korpusu szeregowych? Albo odchodzenia szeregowych ze służby i szukania innej furtki do korpusu podoficerów? Nie tędy droga.

3 komentarze
  1. Czarna 2 tygodnie temu

    Fajnie że poruszyłes ten temat bo irytuje mnie to od dłuższego czasu. Jest to nie wyobrażalne i nie potrafię tego zrozumieć. Znam wielu szeregowych zawodowych, 12 lat służby, doświadczenie, wiedza,obycie,wszystko jest jak ma być. Niestety dostanie sie na kurs podoficerski cxy oficerski z jednostki graniczy z cudem…no ale ten temat pasuje bardziej pod Twoj poprzedni wpis..:-) Nie podoba mi się to jak w naszej armii mieszają to co ochotnicze z tym co zawodowe. Powinno być to rozgraniczone. Oczywiscie dac szanse na sluzbe zawodowa ochotnikom, tak jak w przypadku NSR. Na zakończenie dodam, że jakiś czas temu poznałam Panią podoficer po LA i pytała się mnie jak i komu oddaje się honor bo jej tego nie pokazali, ona nie wie. I to nie były żarty z jej strony. Tak że, oni padają na najprostszych rzeczach…A gdzie dowodzenie…

  2. autor
    Commendante 2 tygodnie temu

    Dziękuję bardzo za odwiedzenie mojej strony i komentarz. Może coś wskóramy konstruktywną dyskusją, w końcu kropla drąży skałę.

  3. Seba 2 tygodnie temu

    LA to jedno, a przyjmowanie sierżantów z Policji to drugie. Resztę pozostaję bez komentarza. Wszystko zostało już powiedziane.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

©2019 Podoficer.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.

Napisz do mnie

Postaram się odpisać jak najszybciej.

Wysyłanie

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

lub     

Nie pamiętasz hasła ?

Create Account